Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Windows 8. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Windows 8. Pokaż wszystkie posty

środa, 31 grudnia 2014

Antywirus spowalnia komputer! Co robić?

Pewnie nie raz spotkaliście się z takim zjawiskiem, zwłaszcza na starszych komputerach. Gdy trwa skanowanie antywirusowe, nasz komputer czasami zwalnia niemiłosiernie. Znany widok?

Jest jeszcze o tyle dobrze gdy to my w pełni świadomie uruchamiamy takie skanowanie albo wiemy kiedy ono nastąpi, jak je zatrzymać lub zmienić godzinę jego uruchomienia. Gorzej gdy to administrator naszej sieci ustawił takie zadanie odgórnie i my właściwie nie możemy nic z tym zrobić - ani wyłączyć, ani zatrzymać tego zadania. Jesteśmy skazani na wolną pracę komputera. Tym wolniej to się odbywa im starszy komputer, wolniejszy dysk czy mniej pamięci RAM.

Czy jest jakieś inne rozwiązanie? Tak - Webroot!

Klasyczny program antywirusowy, bez względu na producenta, przegląda pliki w naszym komputerze jeden po drugim, sprawdzając każdy z tych plików pod kątem bardzo wielu sygnatur wirusowych. Ilość sprawdzanych sygnatur może iść nawet w miliony. Miliony sprawdzeń na dziesiątkach lub setkach tysięcy plików. W efekcie komputer dostaje naprawdę kawałek ciężkiej roboty aby zapewnić bezpieczeństwo sobie i naszym danym.

A co to jest Webroot i czym on się różni od klasycznego programu antywirusowego?

Webroot to skuteczne rozwiązanie antywirusowe o bardzo ciekawym i wydajnym podejściu do tematu, opierające się na zasobach w chmurze (w sieci na serwerach producenta) aby identyfikować zagrożenia a następnie skutecznie je eliminować.

W największym skrócie - program ten nie próbuje skanować każdego pliku pod kątem tych niezliczonych sygnatur wirusowych ale zamiast tego wylicza dla każdego pliku unikalną sumę kontrolną a następnie porównuje ją z informacjami zgromadzonymi w chmurze i na tej podstawie identyfikuje plik jako bezpieczny lub nie, ewentualnie nieznany.

Poniżej zaserwuję Wam trochę teorii, opowiedzianej mam nadzieję prostymi słowami :)

Suma kontrolna to unikalny dla danego pliku ciąg liczbowy, wyliczany na podstawie zawartości tego pliku. Dzięki temu sumy kontrolne są bardzo przydatne przy porównywaniu plików. Dwa identyczne pliki będą miały identyczne sumy kontrolne, dwa różne pliki (różniące się nawet jednym bajtem) będą miały inne sumy kontrolne.
Dodać należy że wyliczenie sumy kontrolnej dla pliku to proces dla komputera znacznie mniej pracochłonny niż sprawdzenie go pod kątem milionów sygnatur antywirusowych. W efekcie wyliczając sumę kontrolną i sprawdzając ją w jakiejś większej bazie, możemy ustalić co to za plik, czy jest on bezpieczny czy nie.

I to właśnie robi Webroot - zamiast męczyć komputer sprawdzaniem plików pod kątem obecności sygnatur wirusowych, sprawdza pliki pod kątem sum kontrolnych i porównuje sobie je z bazą sum kontrolnych producenta "w chmurze". Dzięki temu gdy okaże się że dany plik ma sumę kontrolną właściwą dla pliku niebezpiecznego, zainfekowanego, wówczas jest on uznany za niebezpieczny i wrzucony do kwarantanny. Jeśli plik jest czysty to jest potraktowany jako czysty.
Jeśli nawet dany plik jest nieznany w wielkiej bazie producenta, wówczas Webroot pozwala otworzyć go w tzw. sandboxie czyli "piaskownicy". Tak otwarty plik nie może narobić szkody w naszym komputerze, a w przypadku gdy potem zostanie uznany za zagrożenie, Webroot wrzuca go do kwarantanny i stara się odwrócić zmiany, które dany plik czy program mógł wprowadzić w komputerze.

Skoro porównujemy tylko sumy kontrolne plików zamiast poszukiwać w nich sygnatur wirusowych, odbywa się to znacznie szybciej. Tak więc codziennie skanowanie komputera trwa minuty a nie godziny.

Webroot - skanowanie












Ktoś może zapytać: "A co gdy mój komputer nie będzie miał dostępu do Internetu? Przecież wtedy program Webroot nie będzie w stanie sprawdzić moich plików no bo z czym to porówna skoro z chmurą się nie połączy?".

Pozornie trafna uwaga ale i na taką okoliczność Webroot jest przygotowany. Podobnie jak w przypadku plików nieznanych, uruchamiane są one w sandboxie czyli tzw. "piaskownicy". W efekcie taki plik nie narobi nam szkód, a gdy potem komputer zostanie podłączony do internetu, dane o plikach na podstawie sum kontrolnych zostaną zaktualizowane z chmury producenta i okaże się czy plik jest bezpieczny czy nie. Gdy okaże się faktycznie zagrożeniem, wówczas trafi do kwarantanny a wszystkie zmiany, które zrobił w komputerze, zostaną odwrócone.

Oczywiście jeśli chcemy zapewnić ochronę antywirusową dla komputera, który z założenia dostępu do Internetu mieć nie będzie, lepiej jednak rozejrzeć się za innym oprogramowaniem antywirusowym, działającym w sposób bardziej tradycyjny. Jednak w dzisiejszych czasach komputer bez dostępu do Internetu to niezwykła rzadkość, przynajmniej w zwykłych okolicznościach.

Webroot to również świetne narzędzie dla wszystkich administratorów, również tam gdzie trzeba chronić laptopy, przebywające poza siedzibą firmy. Większość korporacyjnych rozwiązań antywirusowych ma swego rodzaju panel administracyjny, jednak bardzo często do jego prawidłowego działania wymagane jest bezpośrednie połączenie pomiędzy zarządzanym komputerem a serwerem systemu antywirusowego. W realiach pracy mobilnej, komórkowego dostępu do Internetu czy pracy zdalnej z hoteli, lotnisk czy kawiarni, zestawienie stabilnego połączenia pomiędzy zarządzaną instalacją antywirusa na komputerze pracownika a serwerem antywirusowym to nie jest zawsze oczywista oczywistość :)

Tutaj znowu wychodzi spora przewaga Webroota nad innymi rozwiązaniami antywirusowymi, zarządzanymi centralnie. Webroot posiada konsolę administracyjną po stronie serwerów producenta. Program zainstalowany na chronionym komputerze cały czasy wymienia dane z tą konsolą.
Oznacza to że centralnie zarządzane instalacje programu antywirusowego są w kontakcie z serwerem zarządzania cały czas, nie tylko gdy komputer pracownika mobilnego znajdzie się w firmie czy doraźnie połączy się z firmą za pomocą VPN. Innymi słowy - cały czas wiemy co się dzieje w zakresie ochrony antywirusowej na komputerach firmowych, bez względu na to czy są w siedzibie czy nie i czy mamy z nimi bezpośrednie połączenie.

Co więcej - wspomniana konsola administracyjna na serwerach producenta pozwala nam wykonywać różne użyteczne działania administracyjne. Jak widać na poniższym przykładzie, możemy za pomocą takiej konsoli wykonać również komendy nie związane bezpośrednio z samą ochroną antywirusową, ale przydatne również do innych celów w typowych zadaniach administracyjnych. Możemy np. zrestartować zdalny komputer bez konieczności logowania się do niego pulpitem zdalnym czy TeamViewerem. Możemy również uruchomić jakąś komendę z wiersza polecenia czy zrobić zmianę w rejestrze. Możemy również zmusić komputer zdalnie do starty w trybie awaryjnym z obsługą sieci co może być dość przydatne jeśli chodzi o zwalczanie różnych zagrożeń, które trudno jest wyeliminować przy systemie operacyjnym uruchomionym w normalnym trybie.

Webroot - konsola
Webroot - konsola 2

Podsumowując: komu i gdzie Webroot się przyda?
  • tam gdzie dysponujemy starszym komputerem lub takim posiadającym wolniejszy procesor, dysk czy małą ilość pamięci RAM - na pewno zauważymy że skanowanie antywirusowe jest zdecydowanie krótsze a komfort pracy choć trochę lepszy,
  • tam gdzie z założenia nie chcemy aby program antywirusowy był ciężarem dla naszego komputera a jednocześnie z oczywistych względów nie chcemy pozostać bez ochrony antywirusowej,
  • w przypadkach gdy w naszej firmie jest sporo osób pracujących mobilnie na laptopach a my chcemy mieć pełen stan wiedzy na temat ochrony antywirusowej tych laptopów,
  • tam gdzie bardzo zależy nam na wygodnej konsoli administracyjnej albo nie posiadamy w firmie centralnego serwera, zarządzającego oprogramowaniem antywirusowym. 
Jeżeli zainteresował Was ten temat, skontaktujcie się z nami! Pomożemy - doradzimy czy Webroot przyda się u Was i wdrożymy to oprogramowanie. Sami bowiem z niego korzystamy.

środa, 3 lipca 2013

Ratunku, mam Windows 8 w komputerze - co robić

“Ratunku, mam Windows 8 w komputerze - co robić?”

Tak właśnie może wyglądać reakcja wielu osób, przyzwyczajonych do klasycznego sposobu obsługi systemu operacyjnego po bliższym spotkaniu z nowym produktem Microsoftu czyli Windows 8.
 
Wbrew tytułowi, wcale nie zamierzam udowadniać że Windows 7 czy Windows XP były lepsze, czy też Windows 8 jest gorszy. Każdy z tych systemów jest przydatny a moim zadaniem jest przybliżyć jak bezproblemowo przesiąść się na Windows 8. Oczywiście przybliżenie wszystkich informacji o Windows 8 to nie jest to temat na jeden wpis, tutaj chcę się skupić na tych najważniejszych z punktu widzenia osoby przyzwyczajonej do wcześniejszych wersji systemu Windows a obecnie stojącej przed opcją czy koniecznością zmiany na Windows 8 na typowym PC czy laptopie.
 
Zaznaczam też że wszystkie poniższe informacje to moje własne obserwacje - oficjalny materiał dotyczący tego systemu może wskazywać więcej cech godnych uwagi albo podkreślać zupełnie inne cechy niż ja.
 
Innymi słowy - opisuję to co mi wpadło w oko i co mi osobiście przypadło do gustu.
 
Przede wszystkim proponuję nie wpadać w panikę i nie martwić się na zapas a raczej przyjrzeć się dokładnie temu, co się zmieniło w Windows 8 i dostrzec co te zmiany wnoszą dobrego.
 
Windows 8 nie jest tak bardzo różny od jego poprzedników, jak się na pierwszy rzut oka wydaje. Za jego pomocą nadal można osiągać to samo, co wcześniej robiliśmy za pomocą Windows 7, Vista czy XP. Możemy osiągnąć nawet więcej jeśli dostrzeżemy jego zalety czy nowe funkcje, a w niektórych sytuacjach daje się zauważyć wyższą wydajność Windows 8 względem poprzedników.
 
Zmienił się mechanizm uruchamiania programów - czyli zamiast Menu Start na pulpicie mamy ekran Metro z prostokątami, oznaczającym poszczególne aplikacje czyli “kafelki” na pełnym ekranie poza pulpitem.
 
Jednak nadal po staremu możemy dodać ulubiony program do paska zadań czy jako skrót na pulpit. Dodatkowo - uruchomienie aplikacji “z kafelka” często przenosi nas z powrotem na pulpit gdzie już w tradycyjny sposób obsługujemy aplikacje. Czyli wcale nie jest tak bardzo “inaczej” niż na początku to wygląda...
 
Pozornie brakuje menu start a część funkcji osiągalna jest dopiero po najechaniu kursorem myszki w jeden z rogów ekranu. Takie zmiany rzeczywiście na pierwszy rzut oka mogą przerażać, bo dla wielu osób Menu start jest podstawą korzystania z komputera a nagle pojawiające się i znikające opcje dodatkowe, ukryte pod narożnikami ekranu, mogą wprowadzać sporo zamieszania.
 
Jednak jak się okazuje, funkcjonalność Menu Start nadal jest dostępna - tylko że trochę inaczej:
  • metoda 1: wystarczy że kursor myszki przesuniemy w lewy dolny róg ekranu, pojawi się nam miniaturka ekranu z kafelkami i po jej kliknięciu trafiamy na ekran Metro gdzie możemy wybrać sobie aplikację do uruchomienia,
  • metoda 2: wciśnięcie na klawiaturze przycisku z logiem Windows i wpisanie w polu wyszukiwania początku nazwy poszukiwanej aplikacji. Najczęściej już po kilku wprowadzonych znakach system zaproponuje właściwą aplikację.
  • kolejną opcją staje się oprogramowanie Classic Shell jeśli jednak totalnie brakuje nam Menu Start i nie jesteśmy w stanie zaakceptować zmienionego sposobu uruchamiania programów, proponowanego przez Windows 8.
    Jest to bezpłatny, zewnętrzny program, pozwalający uzyskać bardziej typowe menu startowe, zbliżone wyglądem do tradycyjnego menu, mające parę udogodnień a jednocześnie nie wykluczające korzystania z aplikacji Metro.
Zamykanie systemu też gdzieś wyparowało? Nie, jest tylko w innym miejscu.
 
Gdy udamy się myszką do prawego dolnego rogu ekranu, pojawi się całe “latające” menu wraz z zegarem. Jednym z elementów jest specyficzny “trybik” czy ustawienia. Najprościej mówiąc - te ustawienia tyczą się często bezpośrednio tego co mamy na ekranie (czyli np. opcji danej aplikacji Metro) ale znajdziemy też tam symbol oznaczający zamykanie czy ponowne uruchamianie systemu Windows. Oczywiście działa też bardziej tradycyjna metoda zamykania programów czy systemu - lewy ALT+F4.
 
 O co chodzi z tymi pełnoekranowymi aplikacjami Metro?
 
W Windows 8 kolejną nowością jest to, że oprócz klasycznych programów, uruchamianych w ramach typowego pulpitu, możemy uruchomić aplikacje, działające w trybie pełnoekranowym, działające zamiennie z typowym pulpitem i przypominające bardziej rozwiązania ze smartfonów czy tabletów niż typowe programy z systemu Windows. To na początku może wydawać się utrudnieniem, ale jak się przyjrzeć bliżej, ma to szereg zalet:
  • aplikacje pełnoekranowe Metro są tak skonstruowane, że pozwalają się łatwo skupić tylko na jednym zadaniu (np. pisaniu maila) - aplikacje zajmują cały ekran, są często bardzo czytelne, z dużymi literami, kontrastowymi kolorami, żadnych dodatkowych ozdobników rozpraszających uwagę - dosłownie czarno na białym. Nie trzeba chyba wyjaśniać jakie to ma znaczenie na małym ekranie albo ekranie z bardzo dużą rozdzielczością, gdzie typowe czcionki są bardzo małe,
  • widoczny obszar ekranu możemy podzielić pomiędzy pulpit a taką właśnie aplikacją - to bardzo ułatwia pracę - czyli możemy na większej części ekranu w ramach typowego pulpitu pracować np. w arkuszu kalkulacyjnym czy przeglądać Internet a w wąskim pasku po lewej czy prawej stronie czatować na Skype. To już nie jest jeden ekran z dwoma oknami - to są jakby dwa ekrany obok siebie.
  • jednym ruchem myszki do lewego górnego rogu ekranu możemy przeskoczyć pomiędzy aplikacją pełnoekranową a typowym pulpitem i z powrotem albo do innej aplikacji pełnoekranowej - czyli pomimo że często na ekranie mamy tylko jedną aplikację, łatwo jest przełączyć się na inną. To na pewno docenią osoby, które mają coraz więcej doświadczeń ze smartfonami.
  • zauważyłem że dość często w ramach różnych aplikacji Metro działa mechanizm sprawdzania pisowni, również w języku polskim - jak dla mnie bardzo przydatna opcja. 
  • aplikacje Metro, przekazujące nam jakieś kluczowe informacje, pokazują te najistotniejsze na ekranie Metro w ramach danego kafelka - czyli np. aplikacja pogodowa w ramach swojego kafelka na ekranie Metro, pokazuje aktualną temperaturę czy pogodę w naszej ulubionej lokalizacji już na liście aplikacji - w efekcie często nie musimy nawet uruchamiać danej aplikacji aby uzyskać najważniejsze informacje.
    Jeśli ten fakt powiążemy z możliwością poukładania kafelków na ekranie Metro tak jak chcemy, dostajemy niezłe centrum sterowania, gdzie od razu po zalogowaniu się dostajemy najważniejsze informacje, a żeby sprawdzić maila, nie musimy w ogóle wykonywać typowych czynności typu “znaleźć program pocztowy w Menu start, uruchomić go i poczekać aż będzie gotowy do pracy i ściągnie pocztę, dopiero w jego oknie dokopać się do danego maila i go przeczytać” - innymi słowy duże ułatwienie. 
  • aplikacje Metro powiązane są z aplikacją Windows Store® - czyli takim odpowiednikiem Google Play® w Androidzie czy Apple Store® w komputerach/urządzeniach Mac.
    W efekcie popularne serwisy jak np. Dobreprogramy czy Goldenline, mamy dostępne również jako aplikację, którą po prostu uruchamiamy “z kafelka” a nie w tradycyjny sposób - czy poprzez stronę www. To również spore ułatwienie jeśli nasz ulubiony serwis przygotował aplikację dla Windows 8.
    Mamy tu kolejny “smartfonowy” ruch ze strony Microsoftu - przecież jeśli w telefonie z Androidem chcemy sprawdzić w sklepie cenę produktu na Ceneo, nie wchodzimy na małym ekraniku na Ceneo przez www, tylko korzystamy z gotowej aplikacji... Taka sama zasada zaczyna przyświecać również twórcom Windowsa - chodzi o skorzystanie z aplikacji a nie o czasami mozolne logowanie się przez stronę www. 
  • wspomniany Windows Store® ma również jedną ogromną zaletę - podobnie jak inne markety aplikacji czy centra oprogramowania w Linuxie, pozwala w jednym miejscu, praktycznie jednym kliknięciem zaktualizować nasze aplikacje. Zauważymy jaka to różnica pomiędzy tradycyjnym podejściem do programów w Windows, gdzie trzeba było aktualizować każdy zewnętrzny program osobno a jedynie produkty Microsoftu aktualizowały się w miarę automatycznie w Windows Update.
 
Windows 8 ma odświeżony i bardziej funkcjonalny Menedżer zadań niż poprzednie wersje systemu.
 
To na pewno docenią wszyscy miłośnicy śledzenia tego jak bardzo nasz komputer wykorzystuje zasoby a także informatycy, diagnozujący problemy z wydajnością komputerów. Jest on jednak na tyle intuicyjny, że osoby przyzwyczajone do poprzedniej wersji, nie będą miały większych problemów z jego wykorzystaniem.
 
Znany wszystkim Windows Explorer to teraz File Explorer, wyposażony dodatkowo w tzw. wstążkę czyli system menu znany przede wszystkich z nowszych wersji Microsoft Office. To pozwala nam łatwiej przeprowadzać operacje na plikach, mamy też możliwość “zapauzowania” działań na pliku jak kopiowanie.
 
Jednak działają również stare przyzwyczajenia typu CTRL-C/CTRL-X i CTRL-V albo menu spod prawego przycisku myszy.
 
Czy coś nie będzie działać pod Windows 8? Takie pytanie na pewno zada wiele osób, doświadczonych różnymi niespodziankami po premierze Visty. Z moich doświadczeń wynika że generalnie coś co działało na Windows 7, będzie również działać na Windows 8 na podobnych zasadach. Podobnie wygląda kwestia wersji systemu (64 czy 32 bitowy) jak wcześniej w Windows 7.
 
Jedyny wyjątek, jaki na razie spotkałem to fakt, że w wersji Professional i wyższych Windows 7, mogliśmy skorzystać z wirtualnej maszyny z Windowsem XP do uruchamiania mniej kompatybilnych, starszych aplikacji. Teraz ta funkcjonalność jakby zniknęła dla odpowiadającej jej wersji Windows 8.
 
Podsumowując - tak jak wspomniałem na początku, tych na pierwszy rzut oka niewidocznych zalet w Windowsie 8 jest dużo więcej. Mi zależało przede wszystkim na pokazaniu jak “nowe” daje większe możliwości przy zachowaniu większości dotychczasowych funkcjonalności “starego”. Chodziło też o pokazanie też tego że przesiadka na Windows 8 wcale nie oznacza automatycznie uczenia się wszystkiego od nowa. Owszem - jest trochę inaczej, zwłaszcza na początku, ale nie oznacza to progu nie do przeskoczenia, a czasami praktycznie nie zauważamy tego progu.
 
Dlatego też polecam zapoznanie się z Windows 8 przy najbliższej okazji aby chociażby wyrobić sobie własne zdanie na temat tego systemu.